
Artykuły Franciszka M. Suwały
Krótkie poradniki o dyrygenturze, orkiestrze dętej i muzyce
Kiedy orkiestra dęta zagra jakiś utwór, łatwo można rozpoznać, czy gra czysto, czy też nie. Może to odgadnąć nawet ktoś, kto nie jest muzykiem. Jak to się dzieje, że orkiestra może grać czysto lub nie czysto? Co wpływa korzystnie na dobre brzmienie orkiestry, a co przeszkadza?
Problem ten postaram się trochę przybliżyć i wyjaśnić. Na czystość brzmienia składa się właściwa intonacja (czystość i piękno wykonywania partii melodyjnych) i strojenie w tak zwanym pionie - czyli w akordach. W tym wszystkim pomagają wrodzone zdolności muzycznego słyszenia. Gra czysta jest wtedy, kiedy grający muzycy słuchając się wzajemnie - potrafią w każdym momencie reagować i dostosować się do całej reszty orkiestry. To nasze ucho kontroluje i błyskawicznie reaguje na wszystkie zjawiska brzmieniowe i nie pozwala, aby wkradał się "nieproszony gość", czyli fałsz.
Cóż oznacza fałsz? Jest to po prostu nie taka wysokość dźwięku jaka być powinna. Wystarczy więc, że niewłaściwy dźwięk pojawi się przez chwilę, a czyni ogromną szkodę w brzmieniu całego zespołu. Daje się to wyraźnie zauważyć, gdyby do dobrej, dojrzałej orkiestry dołączył jeden lub kilku muzyków mających niewielkie doświadczenie muzyczne. Inaczej jest, gdy cała orkiestra jest w początkowej fazie rozwoju. Wówczas brzmienie takiej orkiestry z zasady jest surowe i szorstkie, ale ma to swoje uzasadnienie.
Jak wypracowywać strój w orkiestrze? Jakie muszą być spełnione warunki?
Aby podjąć ten temat, trzeba omówić zagadnienia, które będą miały wpływ na poprawną, czystą grę orkiestry. Osiągnięcie dobrego stroju w orkiestrze jest sprawą bardzo trudną, ale konieczną do wypracowania. Jest to zbiorowa praca, a także zbiorowa odpowiedzialność wszystkich grających.
Wszystko zaczyna się od właściwego doboru muzyków.
Każdy z nich musi mieć wrodzone zdolności muzyczne i poczucie rytmu (o tym już wspominałem w poprzednich artykułach). Tacy bowiem kandydaci będą mogli w przyszłości skutecznie reagować między innymi na strój w czasie gry. Muzyk o bardzo dobrym słuchu podświadomie będzie reagował na wszelkie nieprawidłowości dźwiękowe.
Drugim bardzo ważnym warunkiem jest prawidłowe tzw. ”zadęcie”.
Dźwięk w instrumentach dętych to wprawienie w drganie słupa powietrza, który przechodzi przez instrument. Dźwięk wywoływany jest drganiem warg grającego odpowiednio ustawionych do ustnika. Tu tkwi największa trudność i tajemnica. Od tego ustawienia zależy powodzenie i efektywność pracy. Bywa tak, że wadliwe ustawienie warg nigdy nie pozwoli muzykowi osiągnąć zamierzonego poziomu gry mimo włożonej wielkiej pracy. W instrumentach dętych drewnianych źródłem dźwięku jest odpowiednio dobrany stroik (pojedynczy lub podwójny) umocowany przy ustniku. W tym wypadku bardzo ważne jest prawidłowe osadzenie ustnika na dolnej wardze, kąt nachylenia instrumentu, praca języka, mięśni oraz stan uzębienia. Dobre uzębienie jest w ogóle warunkiem do gry na instrumentach dętych.
Trzeci warunek - bardzo ważny - to technika oddychania.
Instrument muzyczny jest bardzo trudnym narzędziem. Aby nim w miarę sprawnie dysponować, trzeba ogromu systematycznej pracy, wysiłku i cierpliwości. Podstawą do muzykowania jest wypracowanie lekkości w wydobywaniu dźwięku w skali danego instrumentu technika gry, a także biegłość czytania zapisu nutowego. Wypracowanie tych umiejętności wymaga kilku lat wytężonej, systematycznej pracy.
O zespołowej grze można mówić dopiero wtedy, kiedy muzycy potrafią w miarę sprawnie grać. Tak, jak we wszystkich działaniach zespołowych – praca musi być wspólna i wspólna odpowiedzialność. Chciałbym dodać, że gra zespołowa jest ważną i szczególną umiejętnością. Muzyk - nawet bardzo dobrze przygotowany, a nie grający nigdy w orkiestrze - musi tę umiejętność zdobywać niekiedy kilka miesięcy. Zdarzają się nawet przypadki, że nie posiądzie jej nigdy.
Dobry strój orkiestry nie przychodzi szybko. Trzeba na to długo i systematycznie pracować. W związku z tym, że umiejętność dostrajania się do zespołu musi być nawykiem każdego instrumentalisty, chciałbym zaproponować kilka wskazówek jak osiągać ten konieczny i trudny cel.
1. Dyrygent powinien problem stroju dokładnie omówić i w każdym momencie go egzekwować.
2. Każdy grający musi mieć świadomość, że dobry strój w zespole jest wynikiem indywidualnej i systematycznej pracy z instrumentem. Systematyczne ćwiczenie daje po czasie pełną swobodę gry. Polega to na tym, że poprawia się technika, a przede wszystkim dysponowanie dźwiękiem (dźwięk powstaje bez nadmiernego wysiłku). Wówczas można sobie pozwolić na wszelkie subtelności muzyczne.
3. Trzeba regularnie przegrywać powoli, w odpowiedniej dla każdego skali, krótkie tematy unisono, a następnie strojenie w akordach.
4. Wskazane jest przegrywanie chorałów, dobrze brzmiących fragmentów utworów, pieśni kościelnych itd.
5. Należy przyzwyczajać każdego muzyka do samodzielnego korygowania instrumentu, tzn. wysuwania lub wsuwania kronów w „blasze”, wydłużania lub skracania długości instrumentów w klarnetach, fletach i saksofonach.
6. Proponuję, aby nie stroić godzinami jednego dźwięku. W początkowej fazie rozwoju jest to mało efektywne i z pewnością nudne. Znacznie lepiej jest grać jakiś łatwy utwór lub jego fragmenty z podkreśleniem, aby każdy zwracał uwagę na strój w trakcie gry. Kiedy w jakimś odcinku granego utwory pojawią się nieprawidłowości w stroju, warto parokrotnie ten odcinek powtórzyć, aż nastąpi wyraźna poprawa. W ten sposób wyrabiamy u muzyków nawyk ciągłego dostrajania się.
7. Bardzo istotną rzeczą jest dobieranie odpowiedniego repertuaru. Jeśli utwory są zbyt trudne, cała uwaga grających skupia się na pokonaniu trudności technicznych utworu. Trudny utwór, to skomplikowane technicznie partie instrumentalne, a także zawyżona w stosunku do możliwości skala. W takiej sytuacji zabraknie czasu i możliwości dostrajania się, a cały wysiłek grających skierowany jest jedynie na wygranie zapisanej partii.
Kończąc chciałem jeszcze raz przypomnieć, że strój w orkiestrze jest zbiorową odpowiedzialnością, ale także wypadkową każdego indywidualnego wysiłku.
- Franciszek Marcin Suwała.
