
Artykuły Franciszka M. Suwały
Krótkie poradniki o dyrygenturze, orkiestrze dętej i muzyce
Na powodzenie każdego koncertu składa się miedzy innymi odpowiedni dobór repertuaru. Utwory, które chcemy wykonać, powinny być po pierwsze interesujące, zróżnicowane charakterem i o takim stopniu trudności, który pozwoliłby muzykom swobodnie wykonać swoją partię. Stopień trudności planowanych do koncertu utworów ma bodaj największe znaczenie. Wartości odtwórcze utworów - także w grze zespołowej - powstają spontanicznie, a więc w trakcie gry przy współudziale dyrygenta. Każdy grający powinien mieć poczucie pełnej swobody i twórczego „rozluźnienia”. Piękno muzyki w żadnym razie nie powstanie z napięcia i ze zdenerwowania. Jeżeli utwór jest za trudny, a więc przerastający możliwości wykonawcze znacznej części muzyków, tworzy się niepotrzebne napięcie i zdenerwowanie wynikające ze świadomości, że poszczególne, trudne odcinki nie będą dokładnie wygrane, że zabraknie kondycji na wykonanie odcinków zapisanych w wysokiej skali itd.
W takiej sytuacji cały wysiłek grających skupia się wyłącznie na wygrywaniu za wszelką cenę zapisu nutowego, a przez to brakuje już najczęściej siły i uwagi na strój, frazowanie, dbałość o piękny dźwięk, a także - co jest bardzo istotne - traci się kontakt z dyrygentem. Utwory dobierane do programu koncertowego muszą być „trafione”, a więc takie, które będą mogły być wykonane - oczywiście - z pewnym wysiłkiem, z nadwyżką energii, która będzie mogła być wykorzystana do pełnego muzykowania, interpretacji i do realizacji wcześniejszych ustaleń z dyrygentem.
Dyrygent dobierając utwory do koncertu powinien wybierać te, które podobają się wykonawcom i jemu samemu. Istnieje wówczas prawdopodobieństwo, że utwory spodobają się także słuchaczom. Lepiej zagrać utwór mniej ambitny, ale ciekawie i po mistrzowsku, niż utwór trudny, ambitny , którego stopień trudności przerasta możliwości wykonawców. Trudny utwór, źle zagrany, powoduje ogólne przygnębienie i apatię w zespole. Kiedy jednak dyrygent starannie dobierze utwór (utwory), muzycy mają pełny komfort w czasie jego wykonywania. Komfort ten niewątpliwie przenosi się na słuchaczy.
Układ programu koncertowego
Program koncertowy bez względu na ilość granych utworów i czas trwania powinien zawierać pewną logiczną całość. Nie znam żadnego poradnika, który by szczegółowo to zagadnienie podejmował.
Chciałbym więc zaproponować kilka sugestii z własnego doświadczenia, które – być może – będą przydatne przy tworzeniu (układaniu) programu koncertowego.
Każdy zestaw utworów przewidzianych w koncercie najczęściej kryje jeden, który jest - umownie nazwijmy - najlepszy. Może to być większa forma muzyczna z bogatymi partiami instrumentalnymi, z bogatą harmonią, z ciekawym rytmem itd. Jednym słowem orkiestra może wykazać się pełnymi możliwościami technicznymi i muzycznymi. Proponowałbym wybrać jeden, najwyżej dwa tego typu utwory i potraktować je specjalnie, gdyż będą zapewne świadczyć o poziomie artystycznym orkiestry, a w całym programie koncertowym będą punktem kulminacyjnym. Wokół tego utworu powinny się znajdować inne, znacznie łatwiejsze pozycje, ale koniecznie zróżnicowane charakterem. Każdy utwór zawiera pewien efekt, który może wynikać z pięknej melodyki, tempa, z błyskotliwych partii instrumentalnych itp. Efektowność utworów powinna być odpowiednio dawkowana. Utwory bardziej atrakcyjne (nie koniecznie trudne) powinny się znaleźć pod koniec programu. Ostatnim utworem powinien być utwór najefektowniejszy. Utwór - ten „najmocniejszy” o którym była mowa - nie powinien według mnie być wykonywany jako pierwszy lub jako ostatni. Powinny go poprzedzać inne łatwiejsze utwory, po których muzycy na pewno czują się już na scenie lepiej i pewniej. Dyrygent powinien także zadbać o to, aby umożliwiać, pokazywać i eksponować najlepszych instrumentalistów. Publiczność bardzo lubi występy solistów czy też grupy instrumentów z towarzyszeniem orkiestry. Proponuję zawsze solistów umieszczać z przodu sceny.
Jeszcze kilka słów o zróżnicowanym charakterze utworów. Często bywa tak, że utwory różnią się tempem, metrum, czasem trwania, są pisane przez dwóch różnych kompozytorów, a mimo to są bardzo do siebie podobne pod względem charakteru. W takiej sytuacji trzeba wybrać jeden z nich.
Czy grać marsza, czy nie?
Kiedy się decydujemy na włączenie do koncertu marsza, najlepiej jest go grać na początku lub na końcu programu. Nie ma tu specjalnych reguł. Marsz jest zawsze mile słuchany, gdy jest po mistrzowsku wykonany. Jest to utwór o szczególnej lekkości, zawiera w sobie dużo wdzięku, a także siły i pięknego brzmienia. Nie rezygnujmy więc z marsza, pamiętając jednakże, że trzeba go solidnie przygotować.
Koncert powinien stanowić „spiętą klamrą” całość. Powinien się zaczynać efektownym utworem – żeby zainteresować słuchaczy i kończyć się również atrakcyjnie, aby pozostawić słuchaczy w miłym nastroju.
- Franciszek Marcin Suwała.
